December 6, 2008 Off

Marketing Ikei

By in W realu

Pojechałam do Ikei po szafkę (korporacyjnie IKEA się nie odmienia i pisze się capsami, ale tu wszak mogę potocznie). Szafka towar spory, wisi na nim kartka w stylu „chcesz kupić – zgłoś się do punktu obsługi klienta”. Zgłaszam się. Pani drukuje mi zamówienie, do opłacenia przy kasie. I daje ulotkę. Na ulotce mapka i zachęta:

[...] już teraz niektóre produkty będziesz odbierał w magazynie zewnętrznym kilka minut jazdy od sklepu w kierunku Krakowa. Dzięki temu oszczędzisz czas oczekiwania na wydanie towaru, a Twoje zakupy w magazynie samoobsługowym będą szybsze i wygodniejsze. Więcej miejsca? Więcej wygody? Lepszy komfort zakupów? Tak, już od teraz [...]

Więcej wygody??? Lepszy komfort zakupów??? Bullshit. To, że podejmuję wyprawę do Janek, nie znaczy jeszcze, że chcę jechać wieczorową zimową porą do Łazów. Drodzy marketingowcy! Napiszcie lepiej coś w stylu, że Ikea się tak rozwija, że aż musieliście uruchomić zewnętrzny magazyn, bo dopiero trwa budowa nowego na miejscu przy sklepie. I serdecznie przepraszacie za odsyłanie do Łazów, bo wiecie, że to problem dla klientów, więc każdy odesłany do Łazów dostanie rabat 5%.

Bo przy obecnej „zachęcie” oczywiście zrezygnowałam z zakupu.

Tags:

Comments are closed.