Przedmioty udające inne przedmioty

Podczytując blogi traktujące o organizacji domu trafiam często – gdy autor/ka zbacza w kierunku dekoracji wnętrz – na pewną koncepcję, z którą się organicznie nie zgadzam i przeciw której chcę niniejszym zaprotestować.

Nie zgadzam się otóż z koncepcją “udawania” jednych przedmiotów przez inne – np. przelewania płynu do mycia naczyń do dozownika po mydle, bo ten jest ładniejszy wizualnie i lepiej pasuje do wnętrza. Jeśli takie, jak są, wyglądają brzydko, to znaczy, że mamy kiepskich projektantów opakowań. Opakowanie powinno formą, kolorem i opisem przekazywać swoją funkcję! Jeszcze pół biedy z płynem do mycia naczyń – tu kontekst podpowie, co jest czym (chyba że gospodarze stawiają przy zlewie w kuchni także mydło do rąk). Ale co jeśli do tak urządzonej pralni wejdzie zaprzyjaźniona osoba i nie odróżni odplamiacza od płynu do płukania? Bo są przelane do fikuśnych buteleczek, a osoba ta ma akurat katar, co uniemożliwia rozpoznanie po zapachu?

Oczywiście – wolnoć Tomku w swoim domku. Ale ten domek to przede wszytkim maszyna do mieszkania.

Artykuły po sąsiedzku

Dziennik w piątek 19.06.09 w dziale Społeczeństwo opisał szerzej sprawę I PR (dyrekcja zadecydowała o odsunięciu kobiet od porannych – najbardziej prestiżowych – dyżurów antenowych, bo “kobiece głosy są mniej wiarygodne niż męskie”). Łączę się z Dziennikiem w oburzeniu. Dlatego nie dawałabym po sąsiedzku na tej samej rozkładówce materiału pt. “Polka nie wie nic o własnym ciele i antykoncepcji”…
dziennik1


Adobe Creative Suite 4: niechciane wyróżnienie

W “PC World” (12/2008) przeczytałam, że:

W całej Europie wersje językowe [Adobe] Creative Suite 4 inne niż wersja angielska mają być droższe o kilkanaście procent od oryginału, oprócz wydania polskiego.

Szkoda, że spotkało nas to “wyróżnienie”. Tak to firmy nareszcie zaczęłyby kupować przez oszczędność wersję angielską. Niestety. Nadal nie wystarczy się nauczyć Photoshopa – trzeba jeszcze w męce opanować jego polską wersję.