Archive for the ‘Przeczytano’ Category

October 15, 2007 Off

Zawód: projektant

By in Przeczytano

Zamiast przysiąść do konstruktywnej pracy, przeżuwam tekst z bieżącego dodatku „Praca” GW. Tym razem mowa o dalszym losie dyplomowanych wzorników przemysłowych, do wyboru trzy pozycje: 1. emigracja, 2. „agencja reklamowa lub salon sprzedaży mebli” (cóż, dla mnie nie są to pozycje równoważne) 3. własna firma.

Jak rozumiem, skoro nie zdecydowałam się ani na punkt 1, ani na punkt 3, jestem odpadem od zawodu, nie rokującym już nadziei. Spieszę wyjaśnić, że mam tytuł magistra w dziedzinie: „projektowanie produktu i struktur użytkowych” – i pragnę zwrócić uwagę na ten drugi człon. Otóż projektowanie (design) jest pojęciem daleko szerszym niż projektowanie produktu. Interface design, interaction design, document design, information design. Nie czuję się MNIEJ designerem przez to, że nie projektuję mebli czy oświetlenia.

Muszę jeszcze dodać, że za moich czasów studenckich na ASP dbano raczej o plastyczny rozwój ogólny niż o zapoznanie studentów z najnowszymi technologiami, co znacznie utrudniało zajęcie się product designem. Fakt, że to były czasy przejściowe i trudne. Komputery dopiero wchodziły, współpraca z politechniką raczkowała, o Erasmusie nie można było nawet pomarzyć. True story: koleżanka po zapukaniu do drzwi na warszawskiej ASP z napisem „Dział współpracy z zagranicą” dowiedziała się od dyżurującej tam pani, że uczelnia nie prowadzi żadnej współpracy z zagranicą.

Niestety, jako pokolenie, które zakosztowało jeszcze aerografu i rapidografu, a jednocześnie musiało się na własną rękę uczyć programów graficznych (zdobywanych na Stadionie), mieliśmy cholernie utrudniony start. Dodatkowo tuż po dyplomie wpadliśmy w dziurę na rynku pracy i większość z nas jak jeden mąż poszła się natychmiast zarejestrować jako bezrobotni, żeby mieć ubezpieczenie. Nie było też gdzie kontynuować nauki, a jasne jest, że na studiach opanowuje się tylko pewne podstawy projektowania – w okolicach Warszawy była wtedy jedna jedyna firma projektowa, zajmująca się hard designem (pralki, pociągi itp.). Sorki!

Podsumowując: nawet jeśli po studiach przejęliśmy rodzinną firmę ogrodniczą (a wśród moich kolegów z roku był i taki przypadek), nadal pozostajemy projektantami. Bo „projektant” to pewna podstawa wobec rzeczywistości, bardziej widzenie rzeczy niż zawód. Zresztą, jaki zawód? Kiedy wpiszemy w Googla frazę „projektant praca”, to wyświetlają się oferty typu:

  • Projektant /Programista
  • Projektant stron internetowych
  • Projektant budowlany
  • Projektant instalacji sanitarnych

Projektantów produktu może to przygnębiać, ale mnie cieszy: projektowanie – jak widać -  to bardzo szerokie pojęcie!

August 14, 2007 2

Legenda aleucka

By in Przeczytano

Czytam do poduszki „Mity i legendy morskie” Zofii Drapelli. Motywy w baśniach jak wiadomo zwykle się powtarzają. Na ich tle legenda aleucka pt. „Dwie wydry morskie” tchnie zdumiewającą świeżością. Od godziny analizuję ten non-standard. Przytaczam go poniżej i czekam na interpretacje – czytelniczki, do piór!

Był sobie pewien mężczyzna, który miał żonę i bratanka. Pewnego dnia wyszedł on z domu i ukrywał się tak długo, że żona i bratanek myśleli, że ich porzucił. Wtedy żona powiedziała do chłopca: „Jeśli ty umrzesz, ja umrę!”. Ale mężczyzna ten wrócił i zobaczył kilka drewnianych naczyń. Zapytał: „Kto to zrobił?”. Żona odpowiedziała: „Twój bratanek”. Później mężczyzna zauważył, że kobieta ma drewnianą klamrę. Zapytał: „Kto to zrobił?”. Ona odpowiedziała: „Twój bratanek!”. Mężczyzna nic nie odpowiedział i zajął się przygotowywaniem posiłku. Gdy wszystko było już gotowe, zaprosił żonę i bratanka. Chłopiec, który zwykle miał dobry apetyt, tym razem zwlekał z jedzeniem i udawał, że nie może niczego przełknąć. Było to tak zabawne, że oboje, mężczyzna i kobieta, śmieli się wesoło, potem jednak mężczyzna zaczął wymyślać żonie i bratankowi, że zachowują się niegodziwie, wreszcie zerwał się, uciął chłopcu głowę i podał ją żonie. Kobieta wstała od ogniska, włożyła na siebie futro, wzięła głowę chłopca i zaczęła biec w stronę morza. Gdy mężczyzna dobiegł do brzegu, zobaczył, że w tym miejscu, w którym żona zniknęła w falach, wynurzyły się dwie wydry morskie.