Podział terytorialny bibliotek

Jakoś tak wyszło, że zawsze korzystałam z bibliotek publicznych śródmiejskich. Może dlatego, że to tam wcześniej mieszkałam, tam chodziłam do szkół. Od dawna jednak mieszkam na Mokotowie – choć tuż przy granicy ze Śródmieściem. Gdy zabrakło Dukaja w bibliotece śródmiejskiej (10 minut pieszo na północ), zdałam sobie sprawę, że przecież 10 minut pieszo w drugą stronę też jest biblioteka – tyle że mokotowska – w której w życiu nie byłam, więc może warto sprawdzić tam.

Poszłam, zapisałam się. Teraz korzystam z dwóch różnych kont bibliotecznych, dwóch różnych portali, dwóch różnych newsletterów itd. A wydawałoby się, że kultura łączy 🙂

Najnowsza historia kultury materialnej

Odwiedzałam ostatnio budynek z lat 50., wjeżdżałam windą na ostatnie piętro. Wjazd – uroczo, retro w drewnie z wewnętrznymi drzwiami, no ale to już widywałam, zachowało się na szczęście w paru miejscach. Absolutnie nowym doświadczeniem okazał się natomiast zjazd powrotny. Okazało się, że aby otworzyć windę od zewnątrz, potrzebny jest kluczyk (sic) – bez kluczyka da się wsiąść tylko na parterze. I teraz się głowię nad intencją projektanta, bo wydawałoby się, że lepiej blokować niepożądanym gościom wjazd niż zjazd?