Instrukcja obsługi – temat wciąż traktowany po macoszemu

Mam nowy monitor Samsunga z opcją TV. Konfiguracja odbywała się na czuja, metodą prób i błędów oraz z pomocą obeznanego w temacie kolegi – bo jak się okazało, na parę rzeczy w życiu bym sama nie wpadła.

Ostatnią sensowną instrukcją obsługi, jeśli chodzi o elektronikę, z jakiej zdarzyło mi się korzystać, była instrukcja do aparatu fotograficznego Sony. Jakieś 3 lata temu. Miała sens zapewne dlatego, że była English only i jeszcze w wersji książeczkowej (a nie na skrzypiącym CD). Z kolei jedynym produktem, który dało się użytkować BEZ instrukcji obsługi, był Makak (MacBook Pro).

Uwaga do producentów mojego nowego monitora: jak rozumiem, dołączenie do produktu klarownej, dobrze przygotowanej instrukcji się nie kalkuluje. Byle była (jakakolwiek). Dlaczego w takim razie nie ograniczyć się do jednojęzycznej instrukcji po koreańsku? Skoro i tak nic nie wnosi, po co ją tłumaczyć na 24 języki w Google Translatorze?

MSI Wind – kultowy “Wicherek”

Chodzę i chodzę dookoła MSI Wind. Od początku – gdy tylko pojawił się w sklepach – wiedziałam, że ma potencjał “kultowości”: dziś znalazłam już tematyczne forum. Kompik dorobił się nawet pieszczotliwego określenia “Wicherek”. Ech, chciałoby się go mieć! Makak, Tytan i Cegła (Cegła to dellowy laptop pracowy) patrzą na mnie z oburzeniem. Bo nawet Makak czuje się zagrożony – na białych MSI Wind ludzie instalują Mac OS.

Update 15 stycznia: Apple też poczuł się zagrożony i zażądał usunięcia z Wired.com instrukcji, jak zainstalować Leoparda na MSI Wind. IMHO głupio. Bo: 1) jeśli coś się da zrobić, ludzie i tak to zrobią, 2) ludzie to robią raczej dla funu niż w celach użytkowych. Zresztą, powtórzę za berysem komentującym to info na dobreprogramy.pl: “Nie zamierzam sie wdawac w systemowe wojenki, bo uzywam oblesnego peceta i fanbojskiego maca”.