Odpowiednie dać rzeczy słowo: PIN pad

Żeby wpisać tę notkę, musiałam najpierw poszukać w Googlu, jak się nazywa to, co mam na myśli… terminal? Wyszło na to, że najbardziej pasuje mi PIN pad. Nawet jeśli to nazwa własna urządzenia tej akurat konkretnej firmy, będę go odtąd używać w odniesieniu do wszystkich urządzeń-na-których-wstukuję-pin-płacąc-kartą.

Problem PIN pada zaprząta moją uwagę od czasu, kiedy otrzymałam od banku nową kartę (wcześniej wystarczał podpis). Przez ostatnie pół roku funkcjonowały bowiem obok siebie dwa tryby obsługi:

  1. zielony – PIN – zielony;
  2. proszę wprowadzić PIN i nacisnąć ENTER.

Klient nie mógł wyrobić sobie automatycznego odruchu, bo nigdy nie wiedział, na jaki tryb trafi. Każdorazowo kasjerka była angażowana w ustne objaśnianie. Dodatkowym uatrakcyjnieniem operacji wprowadzania PIN-u był fakt, że w różnych modelach padów różnie zaprojektowano przyciski. Chodzi tu nie o układ klawiszy, ale – by tak rzec – o konsystencję. Idealna sytuacja to taka, gdzie wystarczy ułożenie i nacisk palców jak przy części numerycznej klawiatury komputerowej. Niestety, w przypadku niektórych modeli przyciski z gumy trzeba było traktować kciukiem, napierając siłą całej dłoni.

Dziś mogę rzec: vivat! PIN pad ostatnimi czasy się jakby standaryzuje. Dominuje tryb drugi obsługi, a klawiatura coraz częściej nie wymaga użycia siły. Wiem, że PIN pad z jego uciążliwościami to drobiazg w skali świata, ale życie ZU składa się właśnie z takich irytujących drobiazgów.

W następnym odcinku: o lepszych i gorszych programach do wypełniania PIT-ów.

SEO po omacku

Dla strony zawieszonej pod adresem serwera (i zindeksowanej) postanowiłam zrobić przekierowanie na domenę. Najpierw w HTML-u. Ale potem podkusiło mnie wypróbować skrypt PHP, bo mamią, że wtedy ta początkowa strona zniknie z wyników wyszukiwania, a o to wszak mi chodzi. Skrypt podają gotowy, nie podają tylko, hehe, gdzie go wstawić, między które znaczniki…

Generalnie porzuciłam helpfora o CSS na rzecz tych o SEO. Na razie i tak nic nie rozumiem, ani z tychże materiałów, ani z narzędzi Google dla webmasterów. Prawdziwa sielanka >:

To flash or not to flash

Szukanie po necie sposobów na detekcję Flasha doprowadziło mnie z powrotem do… Flasha, który ma taką opcję w „środku”. Natomiast najprostszy sposób na dezaktywację aktywacji Flasha w IE znalazł się na stronie www.webjay.pl/flash. Jestem pod wrażeniem: zarówno prostoty rozwiązania (tzn. dla użytkownika, nie wnikam, jak skomplikowany jest ten skrypt), jak i technical writingu samej strony.

Myślę też sobie, oglądając flashowe portfolia na necie, że Flash to kanał, w który dało się wpuścić wielu moich kolegów po fachu. Wszystko dlatego, że Flash POZORNIE jest bardzo przyjazny dla kogoś obeznanego z programami graficznymi. Tymczasem HTML + CSS to naprawdę znacznie mniej skomplikowane rozwiązanie.

UPDATE 2.04: udało mi się rozgryźć najlepszą metodę na umieszczanie Flasha: swfobject – dzięki wczytywaniu się w kod flashowej strony Studia Bakalie. Słowem flashowe strony mają swoje plusy edukacyjne 🙂