Pseudołatwe CMS-y

Eksperymentuję z kolejnymi ogólnodostępnymi darmowymi CMS-ami (to dzięki nim można zarządzać witryną przez panel administratora i wpisywać nowe treści nie w kodzie, a za pomocą edytora mniej lub bardziej podobnego do Worda).

I oto jest. SilverStripe, którego opis w Googlu brzmi:

A simple yet intuitive PHP open source CMS and framework, powerful enough for any Intranet or web application and simple enough for your Mum to use.

Po wgraniu plików na serwer i wpisaniu adresu w przeglądarkę nasz “simple yet intuitive” SilverStripe wyświetla w przyjemnie zaokrąglonych narożnikach ciąg komunikatów objaśniających, dlaczego to się NIE UDA.

Pocieszam się, że udało mi się chociaż założyć bazę SQL, którą SilverStripe wreszcie DOSTRZEGŁ (sam jej stworzyć nie mógł). Ale to by było na tyle.

Inne przetestowane CMS-y:

WordPress – wyjątkowo przyjazny, nawet dla początkującego, ale do blogów, a nie do witryn.
Seditio – dziwny: zainstalowałam, działa – i to by było na tyle.
Joomla – trochę poraża ilością modułów, trudno zmodyfikować szablon.
Quick.cms – uroczo prosty, jak na razie lider, jeśli chodzi o podpinanie do projektów witryn.
CMSimple – równie prosty, z raczej rewolucyjnym sposobem dodawania nowych stron (przez wpisanie nagłówka h3).

Vista no fun

Koleżance Hance do nowego laptopa na Viście nie działała stara drukarka. Problem drukarki został rozwiązany, ale przy okazji miałam okazję pobawić się Vistą i nabrać przekonania, że jeśli miałabym kupować nowego kompa, a nie byłoby już możliwości nabycia XP, to przesiadłabym się na maca.

Vista = kolorowa skórka nie w moim guście + bajery z maca + rozbabrane jądro. Samych opcji dla wyłącz jest bodajże z sześć. ZU (w tym przypadku Hania, właścicielka laptopa) musi rozwiązywać zagadki pt. co jest czym.

Mnie zaś kompania Vista + IE7 naraziła się tym, że sypie formatowanie nagłówka niniejszego bloga i że teraz czeka mnie uciążliwa praca naprawcza >:

Słowniczek ZU > Trackback

Trackback to automatyczne powiadomienie dla autora tekstu umieszczonego w necie, że ktoś linkuje do napisanych przez niego materiałów. Czyli coś w rodzaju przypisu automatycznie zlinkowanego z bibliografią. WordPress ma to “wbudowane”. Opiszę na realnym przykładzie.

Kiedy zaczęłam się bawić WordPressem, znalazłam fajną wtyczkę “typograficzną” autorstwa Yaal. Zainstalowałam ją i wspomniałam o tym w poście pt. “WordPress” — testy” , umieszczając tam link do bloga Yaal. Po kliknięciu tego linka otworzy Ci się strona Yaal, na której wśród komentarzy znajdziesz “zacytowany” automatycznie fragment mojego posta “WordPress” — testy” na ZU blogu (oczywiście z linkiem zwrotnym). W ten sposób Yaal wie, że ktoś napisał coś o niej/ o jej stronie, a klikając w zwrotny link może się upewnić, co konkretnie.