Segregacja odpadów – subiektywny podział praktyczny

A. zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny
wg załącznika nr 1 do ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym
> punkty zbiórki u producenta
przykład: sprzęt AGD, np. stara lodówka

B. odpady wielkogabarytowe

takie, które ze względu na rozmiary lub masę nie mieszczą się w typowych pojemnikach (z wyłączeniem A)
> wystawiać obok śmietnika (chyba?)
przykład: stara kanapa (ale już nie stara lodówka)

C. odpady niebezpieczne
takie, które zawierają niebezpieczne składniki i mają niebezpieczne właściwości (wg ustawy z dnia 27 kwietnia 2001 r. o odpadach), w tym:
przeterminowane leki > do apteki
zużyte baterie > wyznaczone punkty zbiórki
zużyte akumulatory > w placówkach handlowych i w stacjach obsługi i naprawy aut
inne odpady niebezpieczne (typu: farby, lakiery, pokosty, lateks, kleje, chemikalia fotograficzne, środki pirotechniczne) > w przeznaczonych do tego punktach zbiórki

D. odpady roślinne
z działek i targowisk, kłody drzew i gałęzie, mieszkańca bloku generalnie nie dotyczy
> zaleca się kompostowanie, dopuszcza się spalanie

E. odpady ulegające biodegradacji
odpady, które ulegają rozkładowi tlenowemu lub beztlenowemu przy udziale mikroorganizmów, na logikę po prostu resztki żywności > POJEMNIK BRĄZOWY

F. odpady opakowaniowe i surowcowe
czyste szkło, papier, tektura, metal
jeśli zbierane łącznie > POJEMNIK CZERWONY
jeśli oddzielnie:
– odpady opakowaniowe i nieopakowaniowe z papieru i tektury > POJEMNIK NIEBIESKI
– odpady opakowaniowe ze szkła bezbarwnego > POJEMNIK BIAŁY
– odpady opakowaniowe ze szkła kolorowego > POJEMNIK ZIELONY
– odpady opakowaniowe z tworzyw sztucznych, z metali, wielomateriałowe > POJEMNIK ŻÓŁTY

G. Odpady z remontów
te, na które trzeba zakupić kontener

H. Odpady niesegregowalne???

chyba te, które nie dadzą się skompostować jak E, ani spożytkować jak F. przykład: zużyte pieluchy jednorazowe, kartony po mleku i napojach, zabrudzony i tłusty papier > do oddzielnego pojemnika?

Codzienne odpady przysparzające wątpliwości:
szkło żaroodporne, stołowe, okienne, okularowe, lustra, fajans, porcelana i ceramika, styropian, termometry rtęciowe, żarówki, butelki i pojemniki po olejach, opakowania po aerozolach, puszki po farbach. Czyli (za tata i max):

Najgorzej, że czasem nie do końca jestem pewny, co trzymam w ręku. Np. gdzie trzeba wyrzucić styropian? Od jakiegoś czasu unikam picia herbaty. No bo: torebkę zwyczajowo rozrywam na części, wyparzoną herbatę do kompostu, samą torebkę suszę i do papieru, a małą zszywkę do metalu. Ale co z tym sznureczkiem?

Segregacja odpadów – wielki misunderstanding

Podobno mam segregować odpady, ale nie do końca wiem, jak (od lat zresztą towarzyszy mi wątpliwość, co robić ze zużytymi bateriami i zepsutym termometrem rtęciowym). Szukam więc informacji źródłowych.

Segregacja odpadów została wprowadzona zapewne jakimś zarządzeniem. Dla miasta Warszawy. W Google najbardziej konkretną informację znajduję dla Łodzi (w witrynie miasta Łódź). W oficjalnym serwisie stołecznym najpierw notkę prasową o kampanii informacyjnej na rzecz nieśmiecenia. Jest też relacja z konferencji prasowej towarzyszącej wprowadzeniu “Regulaminu utrzymania czystości w m.st. Warszawie”. Po nitce do kłębka docieram do tematycznego listu p.o. Dyrektora Biura Ochrony Środowiska do mieszkańców, zawierającego link do wspomnianego wyżej regulaminu. Daję sobie weekend na zapoznanie się z obowiązującymi mnie zasadami nieśmiecenia. Myślę, że regulamin będzie tu lepszym źródłem informacji niż kolorowe ekopromowkładki do gazet, kompletnie bezcelowe, bo skopane od strony merytorycznej. (Znamienne, że wszyscy segregujący odpady znajomi wymieniają co najmniej jeden typ śmieci, z którymi nie wiedzą, co zrobić – mimo uważnej lektury ekopromoulotek.) Zwykły użytkownik w ogóle śmieci nie segreguje – bo nikt do niego nie dotarł z wyczerpującą, konkretną informacją.

Ciąg dalszy nastąpi.

Schody ruchome, bezmyślność, zagrożenie

Schody ruchome dostarczają mi ostatnio sporo wrażeń >:
Dziś odbieraliśmy z bratem i jego dziewczyną babcię z dworca. Wchodząc na schody ruchome, niestety pozwoliliśmy się rozdzielić. Nagle zaczęło się dziać coś, co po przygodzie w Sadybie zinterpretowałam jako zmianę kierunku ruchu schodów – ludzie zaczęli padać jedni na drugich jak domino, spychani dodatkowo przez walizki, koszmar. Utrzymałam się na nogach, ale nie mogłam pomóc babci, oddzielonej ode mnie paroma osobami. Wreszcie schody nas wypluły, z większymi lub mniejszymi obrażeniami, na stabilną powierzchnię. Co się okazało? Dwóm panienkom wysypały się na schodach ruchomych owoce z siatki. I rzuciły się je zbierać…

Dochodzę do wniosku, że z regulaminu warszawskich schodów ruchomych przy trasie W-Z z 1949 roku nie ma się co śmiać – należy powiesić go do wglądu na Dworcu Centralnym.  Z myślą o tych, którzy nie dorastają mentalnie nawet do tużpowojennej rzeczywistości technicznej.