Dzisiejszy wykop

Wyjątkowo trafne i przekonujące porównanie:

EN
Passwords are like underwear. You shouldn’t leave them out where people can see them. You should change them regularly. And you shouldn’t loan them out to strangers.

(źródło i więcej cytatów)

PL
Hasła są jak bielizna. Nie powinieneś ich zostawiać na widoku dla innych, powinieneś je zmieniać regularnie i nigdy nie użyczać nieznajomym. (tłumaczenie polskie)

Słowniczek ZU > MAC address

MAC address to identyfikator komputera. Można go znaleźć na naklejce pod spodem laptopa albo w info o systemie. Wygląda mniej więcej tak:

10:3c:56:78:90:fb

Bywa niezbędny, kiedy chcemy się wpiąć do sieci bezprzewodowej.

Sieć bezprzewodowa bowiem może być:

  • widoczna i dostępna dla wszystkich
  • widoczna dla wszystkich, a dostępna dla tych, którzy dostaną ciąg numeryczny do wpisania jako hasło
  • widoczna i dostępna tylko dla wybranych: to wybieranie odbywa się właśnie po MAC adresie (tzn. hasło też trzeba wpisać, ale przede wszystkim dodać dany komputer za pomocą jego unikalnego MAC adresu do bazy uprzywilejowanych komputerów).

Przykład z życia
Makak widzi, w moim własnym domu, trzy sieci bezprzewodowe: moją, z której korzysta + dwie czyjeś neostradowe (zabezpieczone hasłami, których oczywiście nie znam, więc nie mogę się z nimi połączyć). Komputer sąsiada widzi tylko swoją sieć neostradową, z której korzysta + tę drugą neostradę innego sąsiada. Mojej sieci nie widzi, bo jest ukryta: pokazuję ją tylko wybranym MAC adresom = wybranym komputerom.

Obszerniejsze i zrozumiałe dla ZU wyjaśnienie, jak odczytać MAC adres i adres IP komputera znajdziesz na stronie Centrum Komputerowego Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu

iTunes – mac a pecet

Byłam zdziwiona, że Makak, niby taki och-ach i zaawansowany technologicznie, nie widzi w iTunes biblioteki Tytana jako Shared (a Tytan tę Makaka widzi). Okazało się, że przyczyna tkwi w innych domyślnych ustawieniach dla iTunes na Windows i iTunes na maca! Na macu domyślnie “share my library on my local network” jest włączone – na pececie wyłączone.

I takie właśnie z pozoru drobne różnice czynią życie dwuplatformowca nieco uciążliwym.
Teraz panowie się już dogadują, ale iTunes… chyba nie polubię.