Zboczenie zawodowe

Ponieważ studiowałam projektowanie, w tym techniki obróbki metalu i plastiku, potem robiłam witryny www, a obecnie robię m.in. aplikacje webowe, wynikowo jestem domową złotą rączką w wymienionym zakresie. Jeśli ktoś nie potrafi otworzyć pilota, żeby zmienić baterię, woła mnie (plastik ma ograniczone możliwości, więc sposobów “zatrzasku” jest też ograniczona liczba). Jeśli ktoś ma problem z formularzem na stronie internetowej, woła mnie (potrafię z góry zgadnąć konstrukcję wizzarda i powiedzieć, dlaczego przycisk nie da się kliknąć).

Niestety, z tego samego powodu (pracowałam w reklamie!) czytelne są też dla mnie brudne intencje biznesowe, występujące zwłaszcza w sieci. Szykując się do wypełnienia formularza o zwrot kosztów biletu (lot odwołano z powodu koronawirusa), już na starcie wiem, że przewoźnik zrobi wszystko, aby mi tej kasy nie zwrócić.

Ta wiedza jest chwilami męcząca.

Koronawirus: informacja sterująca a baner blindness

Koronawirus. Na drzwiach apteki jedna (a więc wzrok ją łapie) kartka o wchodzeniu pojedynczo – tylko 1 osoba naraz w sklepie. OK. Pusto, więc wchodzę, zbliżam się do ofoliowanego okienka, i… tu pani farmaceutka prosi o zachowanie większej odległości, tj. stanięcie na linii. Przepraszam ją, cofam się i dopiero wtedy dostrzegam a) linię wyznaczoną folią na podłodze, b) kartkę z prośbą o stanięcie na linii, umieszczoną poniżej poziomu wzroku osoby 164 cm. Na poziomie mojego wzroku są natomiast kartki sprzedażowe informujące o cenie maseczek itp. Myślę sobie: no cóż, baner blindness.

Banner blindness is a phenomenon in web usability where visitors to a website consciously or unconsciously ignore banner-like information, which can also be called ad blindness or banner noise. [Wikipedia]

Odsłona druga: stacja benzynowa. Tankuję samooobsługowo, wchodzę do budynku stacji, żeby zapłacić. Widzę troje klientów, więc instynktownie staję tuż przy drzwiach. Po chwili dostrzegam, że jedna z klientek jest z dwójką dzieci – decyduję się więc poczekać na zewnątrz. Wychodzę, staję przed drzwiami i dopiero wtedy dostrzegam dwie bliźniacze kartki przyczepione do obu połaci automatycznych drzwi rozsuwanych. Każda zawiera ten sam tekst o maks. 4 klientach naraz w budynku stacji. Po chwili moja jednoosobowa kolejka powiększa się o następnych 3 klientów. Przy czym, uwaga, wszyscy oni byli gotowi przekroczyć drzwi budynku (jak ja wcześniej), żaden nie zauważył kartki, wszystkich powstrzymała jedynie moja skromna osoba (wiekowo jak ja lub starsi, więc pewnie reminiscencja PRL).

Tu zaczęłam się zastanawiać: czy osoby organizujące w dobie koronawirusa pracę stacji czy apteki – a więc wynikowo zarządzające informacją sterującą – w ogóle mają świadomość istnienia zjawiska baner blindness?

PS W środku budynku stacji zastałam miłą niespodziankę: otóż odpowiednia odległość klienta od sprzedawcy za ladą jest tu wymuszana zwykłą barierą fizyczną. Mianowicie przed ladą ustawiono po prostu dwa krzesła! (Pogratulowałam pani kasjerce doskonałego projektu; odrzekła, że nie wszystkim klientom się to podoba…).

Brak feedbacku – przycisk przy przejściu dla pieszych

Chyba w całej Warszawie konsekwentnie wymieniono przyciski uruchamiające zielone światło dla pieszych. Na gorsze. Otóż kontrolka sterująca powinna – poza efektem – dawać userowi feedback, że zarejestrowała żądanie. Stary typ przycisku, dostępny kiedyś m.in. przy przejściu przez Powsińską na wysokości pętla Sadyba, taki feedback dawał: przycisk był miękki; czułeś, że coś wciskasz, a po wciśnięciu przycisk świecił się na czerwono. Nowy model ma tylko MIEJSCE DO DOTYKANIA. Dotykasz więc (trudno rzec, że przyciskasz, bo przycisk to to nie jest) i po kilkusekundowym opóźnieniu na ekranie wyświetla się na czerwono napis “Czekaj”. Dopiero wtedy wiesz, że “zadziałało”… Przez długi czas, nie wiedząc jeszcze o braku feedbacku i opóźnieniu w wyświetlaniu komunikatu, chcąc uczynnić kontrolkę, waliłam w nią kilkakrotnie pięścią. W ten sposób czyjeś błędy projektowe skutkowały bólem mojej ręki. No dziękuję bardzo!