Praca zdalna to błogosławieństwo

Raz po raz w mediach napotykam biadanie, co z ludźmi na dłuższą metę zrobi praca zdalna. Że odcina od prawdziwych kontaktów międzyludzkich, że Zoom czy Teams to jednak nie to, że brak emocji.

O ile potrafię zrozumieć problem logistyczny pracy z domu, gdy ma się w tym domu dzieci, którymi trzeba się zająć albo sytuację singla, który przeniósł się za pracą do obcego miasta i nie zdążył tu poznać nikogo poza kolegami z pracy, o tyle nie potrafię zrozumieć, dlaczego niby codzienne min. półtorej godziny jazdy tam i z powrotem do biura, kolejka do firmowego ekspresu do kawy oraz openspejs ma być dla mnie sytuacją naturalną i pozytywnie kształtującą moje psychiczne ja?

W ogóle cieszcie się, ludzie, że macie taką możliwość! Nie wszyscy ją mają.

Narzędzie, które cały czas się uczy i rozwija

Przeczytałam w magazynie “Praca” Wysokich Obcasów (nr 4/2020), że Polska Agencja Prasowa już wkrótce udostępni nowe narzędzie, oparte na algorytmach sztucznej inteligencji, umożliwiające “zweryfikowanie prawdziwości informacji dotyczących koronawirusa oraz wywołanej przez niego pandemii”. Magazyn cytuje wypowiedź prezesa PAP:

To […] narzędzie, które cały czas się uczy i rozwija. W praktyce działa więc tym lepiej, im częściej i intensywniej jest używane: dzięki interakcji z użytkownikami oraz danym, które są do niego wprowadzane

Brzmi zupełnie jak najlepsze narzędzie świata – ludzki mózg. Który działa tym lepiej, im częściej i intensywniej jest używany. Czego sobie i innym użytkownikom życzę, bo odpowiednio trenowany mózg nie tylko wyhaczy fake newsa, ale może o wiele więcej.

Podział terytorialny bibliotek

Jakoś tak wyszło, że zawsze korzystałam z bibliotek publicznych śródmiejskich. Może dlatego, że to tam wcześniej mieszkałam, tam chodziłam do szkół. Od dawna jednak mieszkam na Mokotowie – choć tuż przy granicy ze Śródmieściem. Gdy zabrakło Dukaja w bibliotece śródmiejskiej (10 minut pieszo na północ), zdałam sobie sprawę, że przecież 10 minut pieszo w drugą stronę też jest biblioteka – tyle że mokotowska – w której w życiu nie byłam, więc może warto sprawdzić tam.

Poszłam, zapisałam się. Teraz korzystam z dwóch różnych kont bibliotecznych, dwóch różnych portali, dwóch różnych newsletterów itd. A wydawałoby się, że kultura łączy 🙂