Tufte, part 1

Nareszcie dotarły ze Stanów książki Tufte’a. Mając w pamięci wydłużanie słupków wykresu w raporcie celem optycznego powiększenia “skoku” sprzedaży, upajam się teraz anty-artystowskim podejściem tego statystyka:

There are better ways to portray spirits and essences than to get them all tangled up with statistical graphics.

Zawsze kochałam tabelki i przejmowałam się grubością osi wykresu. Cóż za przykrość, że ta moja miłość spotykała się zawsze z kompletnym niezrozumieniem – tak w Akademii Sztuk Pięknych, jak w agencji reklamowej…

Balonownik vel rozwar

Wyprawa po roślinki doniczkowe do Obi. Oprócz tradycyjnych begonii (faworytki: kompletnie niewymagające i ślicznie kwitnące) nabyłam nowy kwiatek, zaintrygowana konstrukcją jego pączków.

Kwiatek nazywa się

  • po angielsku: balloon flower
  • po niemiecku: Ballonblume
  • po słowacku: balónovník veľkokvetý

(zobacz źródło)

Czyli w roboczym tłumaczeniu na polski: balonownik wielkokwiatowy lub kwiatek balonowy. Co oddawałoby zabawny charakter kwiatka. Niestety. Ktoś ambitny nazwał biedaka ROZWAR.

Kto przy zdrowych zmysłach chciałby hodować rozwary?

PIT to nic w porównaniu…

Poddaję się.
W kwestii wyliczania należności za wodę do księgowej w administracji zadzwoni moja mama. Ja naprawdę wiele rozumiem i jestem dociekliwa, ale tabelek rozliczeń mediów nie sposób ogarnąć logiką.

Zapytałam mamę, czy przedstawi się jako ja (byłoby to znaczne uproszczenie sprawy, a głosy mamy identyczne). “Nie”, odrzekła, “powiem, że mam córkę humanistkę, więc postanowiłam ją zastąpić”. Ugh, krzywdzące. Ale fakt, że mama politechnik i hydrolog.